Co zrobić z 5000 barierami na rzekach? Wywiad z wiceprezes Michalik-Kucińską dla Portalu Samorządowego

27 kwietnia 2026 r.

Wody Polskie weryfikują listę 5000 barier na rzekach i zapowiadają długofalowe projekty renaturyzacyjne finansowane m.in. z FEnIKS i LIFE. O priorytetach, konfliktach interesów i Nature Restoration Law Portal Samorządowy rozmawia z Alicją Michalik-Kucińską, wiceprezeską Wód Polskich ds. Zarządzania Środowiskiem Wodnym.

Lista 5000 barier na rzekach przygotowana przez Wody Polskie nie oznacza automatycznego usuwania wszystkich tych obiektów, bo część z nich np. pełni funkcje przeciwpowodziowe, retencyjne i gospodarcze - mówi Alicja Michalik-Kucińska, wiceprezeska Wód Polskich ds. Zarządzania Środowiskiem Wodnym. Nasza rozmówczyni podkreśla, że w Polsce trwa proces renaturyzacjny rzek. Wymienia np. dorzecze Parsęty oraz Drawy.

Wody Polskie wraz z ekspertami IOŚ-PIB, którzy przygotowali listę barier na zlecenie MKiŚ, pracują nad jedną wspólną listą dla Krajowego Planu Odbudowy Zasobów Przyrodniczych. To wymóg unijnego rozporządzenia Nature Restoration Law, który zakłada uwolnienie 25 tys. km rzek w UE. Ile w efekcie będzie w Polsce kilometrów „uwolnionych rzek” - wciąż nie wiadomo.

Lista 5000 barier na rzekach: co naprawdę oznacza? Na niedawno zorganizowanym w Warszawie przez Wody Polskie Forum 4 Water mówiła pani o wykazie 5000 barier do udrożnienia lub usunięcia, które zostały przygotowane przez Wody Polskie. Czy to oznacza, że one fizycznie mogą zniknąć z polskich rzek w najbliższych latach?

Alicja Michalik-Kucińska, wiceprezeska Wód Polskich ds. Zarządzania Środowiskiem Wodnym: - Wykaz 5000 barier stanowi przede wszystkim narzędzie analityczne, które pozwala nam w sposób kompleksowy spojrzeć na ciągłość ekologiczną rzek w Polsce. Nie należy jednak traktować tej listy w sposób jednoznaczny, tzn. że wszystkie bariery z tej listy przeznaczone będą do usunięcia. Dlaczego? Dlatego że wiele z nich pełni również inne istotne funkcje: przeciwpowodziowe, retencyjne, energetyczne czy też na przykład zaopatrzenia w wodę. Naszym celem jest indywidualna ocena każdej bariery i dobór optymalnego rozwiązania dla każdej z nich.

W tej chwili Wody Polskie realizują działania na rzecz renaturyzacji rzek, przywracania ich ciągłości ekologicznej oraz odbudowy bioróżnorodności w skali regionalnej i ponadregionalnej. Nasze projekty obejmują zarówno duże rzeki, jak i mniejsze cieki, które odgrywają kluczową rolę w funkcjonowaniu całych zlewni. Nasze podstawowe działania koncentrują się w tej chwili na likwidacji barier poprzecznych i budowie przepławek. Od czegoś trzeba zacząć, więc zaczynamy od tego. Tego typu działania są realizowane m.in. na Nysie Kłodzkiej, Białce Lelowskiej, Pilicy, Noteci, a także w zlewniach Polnicy i Uniesty. Ważnym przedsięwzięciem jest projekt przywracania bioróżnorodności Doliny Nidy, w ramach którego planowane jest odtworzenie ciągłości ekologicznej na odcinku kilkudziesięciu kilometrów.

Większość projektów renaturyzacyjnych, które realizujemy, to projekty współfinansowane z Funduszy Europejskich na Infrastrukturę, Klimat i Środowisko (FEnIKS) 2021-2027 i z Funduszy Europejskich dla Polski Wschodniej na lata 2021-2027. Istotną rolę w naszych działaniach odgrywają też projekty, które są współfinansowane z programu LIFE 2021-2027. Tu wymienię dwa kluczowe. Pierwszy to projekt „LIFE for Rivers”, który jest realizowany w Dorzeczu Parsęty - obejmuje likwidację kilkudziesięciu barier, odtworzenie tarlisk i przywrócenie ciągłości ekologicznej na kilkuset kilometrach cieków, co przyczyni się do wyraźnej poprawy stanu wód i zwiększenia liczebności migrujących ryb. Drugi z projektów to „LIFE Drawa Bis”, który koncentruje się na poprawie warunków siedliskowych cennych gatunków, zwiększeniu retencji, przywróceniu dobrego stanu rzek na odcinku kilkudziesięciu kilometrów, m.in. poprzez budowę przepławek i stabilizację poziomu wód jeziornych.

W ramach tych zadań planujemy zapewnienie ciągłości ekologicznej na co najmniej 50 naszych obiektach. Całość tych działań pokazuje, że renaturyzacja rzek to nie jest tylko ochrona ekosystemów wodnych, ale też ważny element adaptacji do zmian klimatu, zwiększenia retencji krajobrazowej i poprawy bezpieczeństwa wodnego regionów. To, co jeszcze istotne, to fakt, że te wszystkie działania renaturyzacyjne realizowane są w perspektywie długoterminowej, a nie krótkoterminowej. Jesteśmy w trakcie przygotowywania kolejnych projektów. Będziemy chcieli aplikować o środki zewnętrzne na ich realizację, ale to się nie dzieje z dnia na dzień.

Chciałabym jeszcze wrócić do wspomnianej listy. Jak już pani wspomniała, mało prawdopodobne jest, aby te 5000 obiektów zniknęło w całości z polskich rzek. Jednocześnie mamy listę przygotowaną przez Instytut Ochrony Środowiska-Państwowy Instytut Badawczy na zlecenie Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Wykazy te w dużej mierze się pokrywają. Czy powstanie jakiś konsensus, wspólna lista?

- W tej chwili jesteśmy na etapie weryfikacji zarówno u nas w centrali, jak i w regionalnych zarządach listy, którą przygotował IOŚ-PIB, i to będzie bazą wyjściową do przygotowania Krajowego Planu Odbudowy Zasobów Przyrodniczych, do którego każdy unijny kraj członkowski jest zobowiązany poprzez rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady - Nature Restoration Law. Będzie więc to jedna lista zweryfikowana, uaktualniona. Instytut Ochrony Środowiska też zweryfikował i zmodyfikował na naszą prośbę niektóre z tych obiektów, część dodał, część zostanie usunięta. A zatem będzie z całą pewnością jedna lista.

Program renaturyzacji, który był przygotowany przez Wody Polskie kilka lat temu, zebrał w środowisku przyrodniczym wiele pochlebnych recenzji. Ale potem utknął na lata. Dlaczego dopiero teraz Wody Polskie wracają do tego tematu?

- To nie jest do końca tak. Krajowy Program Renaturyzacji Wód Powierzchniowych stanowił jedno z działań naprawczych, które wynikały z aktualizacji planów gospodarowania wodami w obszarach dorzeczy. To był i jest dokument o charakterze kierunkowym, który rekomendował wejście w życie propozycji działań renaturyzacyjnych. I on rzeczywiście powstał jeszcze zanim przyjęte zostało Nature Restoration Law. Potencjalne rozwiązania, które są w nim zawarte, wymagały jeszcze szczegółowej weryfikacji na poziomie planów gospodarowania wodami, czyli głównych dokumentów planistycznych, jeżeli chodzi o zarządzanie zasobami wodnymi w Polsce.

Weryfikacja ta była wymagana m.in. w kontekście ryzyka powodziowego, w powiązaniu z wodami podziemnymi czy obszarami chronionymi, jak również po to, by zdiagnozować przyczyny złego stanu wód. I nie zawsze o złym stanie danej jednolitej części wód decydowały presje hydromorfologiczne, ale też wskaźniki fizykochemiczne czy chemiczne. Ostatecznie w ramach obowiązującej obecnie (do końca przyszłego roku - red.) drugiej aktualizacji planów gospodarowania wodami włączono działania służące poprawie stanu hydromorfologicznego dla tych jednolitych części wód powierzchniowych, dla których te presje były znaczące, czyli powodują albo mogą powodować ryzyko nieosiągnięcia celów środowiskowych dla tych części wód albo obszarów chronionych.

W tej chwili pracujemy nad trzecią aktualizacją planów gospodarowania wodami, która powinna być uchwalona do końca przyszłego roku. W ramach tych prac ponownej analizie również są poddawane możliwe do wdrożenia rozwiązania zaproponowane w Krajowym Programie Renaturyzacji Wód Powierzchniowych. Stoimy jako Polska i Wody Polskie przed koniecznością przyjęcia Krajowego Planu Odbudowy Zasobów Przyrodniczych i te elementy, które będą się wpisywały w plany gospodarowania wodami w trzecią aktualizację i które są zawarte w drugiej aktualizacji, obecnie z pewnością się tam znajdą. Podsumowując: Krajowy Program Renaturyzacji Wód Powierzchniowych i działania zaplanowane w obowiązującej drugiej aktualizacji planów gospodarowania wodami, jak i te, które zostaną uwzględnione w trzeciej, będą zmierzać do odbudowy ekosystemów wodnych i renaturyzacji tam, gdzie będzie to możliwe.

Mamy jednak program inwestycyjny Wód Polskich warty 98 mld zł. Jest w nim 2000 pozycji, ale w tym działania renaturyzacyjne to zaledwie 76 pozycji.

- W Programie Planowanych Inwestycji znacząca ich część to z założenia inwestycje, które mają charakter przeciwpowodziowy, choć dokument też uwzględnia działania o wiodącym charakterze renaturyzacyjnym. Tylko że w tym kontekście sama liczba projektów nie odzwierciedla w pełni rzeczywistej skali działań środowiskowych. Coraz więcej projektów, czy to przeciwpowodziowych, czy innych, które nie są ujęte jako stricte renaturyzacyjne, w swoich zakresach uwzględnia również rozwiązania oparte na naturze.

Renaturyzacja to proces przywracania rzekom i dolinom możliwie najbardziej naturalnych warunków, w tym odtwarzania na przykład morfologii koryta, właściwego reżimu przepływów czy powiązań z terenami zalewowymi. Działania te mogą obejmować różne elementy. To m.in. odtworzenie meandrów, przywracanie łączności z terenami zalewowymi, likwidacja albo modernizacja barier hydrotechnicznych, a także odbudowa i ochrona siedlisk przyrodniczych. To się dzieje, a nie zawsze jest wprost określone jako działanie renaturyzacyjne.

Renaturyzacja może być wdrażana jednak tam, gdzie pozwalają na to warunki przestrzenne i funkcjonalne, czyli na przykład na odcinkach rzek o ograniczonej presji urbanistycznej, w dolinach rzecznych z możliwymi do odtworzenia terenami zalewowymi, na obszarach rolniczych, które mają niższą intensywność użytkowania lub miejscach, gdzie istnieje możliwość poprawy retencji naturalnej bez pogorszenia bezpieczeństwa przeciwpowodziowego, oraz na odcinkach zdegradowanych hydromorfologicznie, które wymagają poprawy stanu ekologicznego. Jednak - powtórzę - renaturyzacja nie jest rozwiązaniem możliwym do zastosowania w każdym przypadku. Planowanie tego typu działań musi się opierać na jasno określonych kryteriach.

Na terenach mocno zurbanizowanych ciężko o działania renaturyzacyjne. Trzeba tam wziąć pod uwagę istniejące funkcje gospodarcze i społeczne rzek, uwarunkowania techniczne i hydrologiczne danych odcinków rzek, efektywność kosztową i środowiskową oraz zgodność z planistycznymi, strategicznymi dokumentami obowiązującymi w Polsce.

Przyznaje pani, że mamy tutaj bardzo często sprzeczne interesy. To mocno wybrzmiało przy okazji ogłoszenia planów związanych z małą energetyką wodną w Polsce. Czy pani zdaniem daje się je pogodzić i kto wygrywa, kiedy dochodzi do takiego konfliktu: ekologia czy gospodarka?

- Trudne pytanie. Nie da się ukryć, że i przyroda, i społeczeństwo "rywalizują" o te same zasoby. Większość usług dostarczanych przez środowisko wodne ogranicza jednak dostępność wody dla organizmów wodnych, czyli dla przyrody.

W przeszłości zarządzanie środowiskiem było zorientowane na eksploatację i na przykład wiele terenów mokradłowych zostało przekształconych i obecnie pełnią funkcje gospodarcze. Obecnie przepisy zabraniają pogarszania stanu jednolitych części wód i w przypadku konfliktu między gospodarką a przyrodą należy wziąć pod uwagę, czy dana działalność nie pogorszy stanu wód. Wiadomo też, że w przypadku większych przedsięwzięć podmiot ubiegający się o ich realizację musi przejść procedurę oceny oddziaływania na środowisko, uzyskać decyzję środowiskową czy pozwolenie wodnoprawne.

Ramowa dyrektywa wodna pozwala na realizację takich przedsięwzięć, które są niezbędne, na przykład dla zapewnienia bezpieczeństwa przeciwpowodziowego czy innych działań gospodarczych, ale zawsze pod warunkiem, że nie pogorszy to stanu wód. Odpowiadając więc krótko: te interesy da się pogodzić, a konfliktem w jakiś sposób zarządzać - poprzez odpowiednie procedury i przepisy.

Nature Restoration Law przewiduje przywrócenie do naturalnego stanu 25 tys. km rzek w UE. Ile ich będzie w Polsce?

- W tej chwili jeszcze się nie da tego określić, jesteśmy na etapie dopinania listy barier, do stworzenia której Polska jest zobowiązana na mocy artykułu 9. rozporządzenia.

Dopiero, gdy ostateczna lista barier do likwidacji będzie gotowa, będziemy mogli ustalić, na ile kilometrów swobodnego przepływu, czyli tzw. uwolnionych rzek, to się przełoży. Do końca jeszcze nie wiadomo, w jaki sposób to liczyć, co to oznacza tak naprawdę to "udrożnienie". Obecnie jest kilkaset barier, co do których jesteśmy w zasadzie pewni, ale kilka tysięcy wymaga przeanalizowania.

Za wdrożenie unijnego rozporządzenia NRL i za sporządzenie Krajowego Planu Odbudowy Zasobów Przyrodniczych odpowiada Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Naturalnie bierzemy w tym aktywny udział, jednak chodzi o to, żeby wyznaczyć te bariery, które rzeczywiście wpłyną na uwolnienie rzek. Oczywiście poza tymi, które są niepotrzebne bądź już się zdekapitalizowały, bo takich też jest dużo. Drugim ważnym elementem tego procesu będzie zapewnienie odpowiedniego finansowania oraz czas potrzebny na ich realizację.

Jak odnosi się pani do mocno wybrzmiewającej ze strony aktywistów ekologicznych w Polsce krytyki, że proces renaturyzacji w Polsce przebiega zbyt wolno, że Wody Polskie są skupione bardziej na regulacji niż na odtwarzaniu naturalnych przebiegów rzek?

- Wody Polskie to instytucja, która odpowiada za zarządzanie gospodarką wodną, w tym za zapewnienie bezpieczeństwa przeciwpowodziowego, zarządzanie zbiornikami, utrzymanie wód, planowanie, koordynację działań w obszarze zapewnienia jakości wód. Ale projekty renaturyzacyjne były realizowane przez nas jeszcze przed wejściem w życie NRL i w ramach projektów LIFE, i w ramach projektów mniejszych, lokalnych.

Także prace utrzymaniowe, które są realizowane przez Wody Polskie lub na nasze zlecenie, mające na celu zapewnienie ochrony przeciwpowodziowej, są często wskazywane jako zbędne czy ingerujące w ekosystem wodny. Nie oszukujmy się, to ludzie przysunęli się do rzek, a nie rzeka do ludzi. I w związku z tym najważniejszym zadaniem jest ochrona zdrowia i życia ludzi, ochrona ich dobytku. Tam, gdzie to jest możliwe, można się pokusić o zwiększenie obszarów zalewowych, ale nie wszędzie jest to możliwe.

Dlatego wychodzimy z założenia, że wszystkie te prace powinny być realizowane zgodnie z Kodeksem Dobrych Praktyk Utrzymaniowych, który został opracowany w Wodach Polskich równolegle z Krajowym Programem Renaturyzacji Wód Powierzchniowych, o którym już wcześniej mówiłam. Myślę, że właściwe realizowanie działań związanych z utrzymaniem wód nie powinno wpływać negatywnie na rzeki. Naszych krytyków zapraszamy też do współpracy, bo każdy głos w dyskusji o gospodarce wodnej jest ważny, a czasami oddolne pomysły są bardzo dobre. Niektóre jednak są łatwiejsze, a inne trudniejsze do zrealizowania.

Bezpieczeństwo przeciwpowodziowe to bardzo istotna kwestia i przypominamy sobie o nim szczególnie wtedy, kiedy już mamy do czynienia z powodzią. Wtedy też czasami podnoszą się głosy, że być może należy sięgnąć po bardziej radykalne rozwiązania, na przykład wysiedlenia ludzi z takich terenów, których ochronić się nie da. Myśli pani, że kiedyś do takiej sytuacji w Polsce może dojść, żeby odzyskiwać te tereny, które ludzie zajęli?

- Obyśmy nie musieli tego robić, obyśmy nie byli do tego zmuszeni. Liczę, że jednak część ludzi zrozumie, że może lepiej oddalić się od rzeki niż mieć piękny dom przy samej rzece czy zbiorniku, które mogą wylać. W tym zakresie niezbędna jest ciągła edukacja społeczeństwa.

Na ile w procesie renaturyzacji istotny jest wątek naszego bezpieczeństwa, zabezpieczenia naszych granic. Czy on jest też analizowany?

- Aspekty bezpieczeństwa czy geopolityki w kontekście renaturyzacji są bardzo ważne. Podstawowym założeniem renaturyzacji jest odbudowa ekosystemów wodnych, jednak bez uwzględnienia aspektów, takich jak bezpieczeństwo przeciwpowodziowe, wpływ na gospodarkę czy bezpieczeństwo militarne, nie jest ona możliwa. W wielu przypadkach renaturyzacja ma szansę z powodzeniem zapewnić bezpieczeństwo powodziowe, ale w niektórych, w szczególności w zlewniach górskich czy wyżynnych, może okazać się niewystarczająca. Stąd równolegle jest potrzeba realizacji innych działań.

Ze względu na nasze położenie, na to, że mamy wojnę za wschodnią granicą, renaturyzacja też jest istotna. Dlatego np. przy wschodniej granicy jest realizowany dość szeroki plan odtworzenia mokradeł jako naturalnej bariery.

Źródło: https://www.portalsamorzadowy.pl/ochrona-srodowiska/wody-polskie-przygotowaly-liste-5000-barier-na-rzekach-teraz-trwa-jej-weryfikacja,656662.html

Korzystamy z plików cookies zgodnie z naszą polityką prywatności.OK
Korzystamy z plików cookies zgodnie z naszą polityką prywatności.
OK